przenosiny
blogowanie przenosi się na stronę http://dziadzie.com
dziadzie 2009-08-19 08:24:32
skomentuj (0)
bajka o szafie
młody był. z szafy wyszedł, ale jak się obejrzał to z za dużej. szafy. więc znalazł ze dwie czy trzy mniejsze. szafy pomniejsze. i włazi, żeby wyjść z takiej jak trzeba. ale z szafy wystaje. łokieć. albo noga. wystaje. i uciął nożyczkami i wcisnął. tyle że nie wyszedł, bo z upływu krwi.

dziadzie 2009-05-12 13:18:08
skomentuj (0)
koniec orgii

koniec orgii - powiedział Bauman, ale my już to przecież wiemy. białe płoty kilometr za kilometrem wybiegają z castoramy, wspólne zwierzaki z zoologicznych, wspólne wakacje z biur podróży, a kombi przeżywa swoją trzecia pewnie młodość.

a wyznawcy orgii zmieleni czasu kołem.


dziadzie 2009-02-17 17:43:40
skomentuj (4)
bajka o drobiazgach

maruś przepadał za drobiazgami. drobiazgowo je kolekcjonował. w drobiazgu tkwiła życiodajna siła - często mawiał spoglądając na radośnie podrygujące na jego półkach drobiazgi. radości przysparzało to bez liku. a to figurka słonia z dwoma trabami, a to stary los w totka, który dwa razy w marusia życiu wypadł na sześć w duzym lotku, nawet torba jabłek, którą znalazł pod drzewem bezpańską i jakże wewnętrznie rozpromienioną. bardzo się cieszył maruś i mu się kiedyś na ulicy rozsypały drobiazgi i jak zbierał

to go samochód.


dziadzie 2009-02-16 16:03:02
skomentuj (0)
bajka o zaproszeniu

był sobie kiedyś młody człowiek z zaproszeniem. powiedział o tym. tu i ówdzie powiedział. zaczęły się pytania, że na co, że skąd, czy z kim? czy sam? że dokąd? ludzie zaczęli mówić o nim i do niego, że niech się czuje zaproszony, że zapraszający wzrok i poza.

a on nie odpakował, żeby się nie zniszczylo i zapomniał i nie wiedział i nie poszedł, bo przegapił.


dziadzie 2009-02-12 15:42:57
skomentuj (0)
bajka o zapamiętaj

Był sobie człowiek, który co zobaczył to zapamiętał. I drzewo. i dziewczynę w pomarańczowym turbanie co się ten turban rozwiązał. i pana z założonymi rękami na plecach jak prus szedł ten pan. po nowym świecie. i topielca zapamiętał ze wczasów nad jeziorem. i koncert w kościele jak wszyscy bili głosno brawo a jeden pan wyszedł. wyszedł i nie wrócił.

i tak to wszystko zapamiętał i zapamiętał się, że nie zauważył i przejechali.

ciężarówką z piaskiem.


 


dziadzie 2009-02-06 17:42:50
skomentuj (0)
o przebrzydłym marku co rodziców nie słuchał

był sobie marek co rodziców nie słuchał. i mówią rodzice: przebrzydły ty, złośliwcze ty - słuchaj rodziców jak do ciebie mówią. załóż czapkę - on nic, do kąpieli! - on nic. Łamią ręce, łzy leja, łupieżą się i jeżą i wiją. A on nic.

A potem pan doktor przyszedł, że nie tyle nie słucha, co nie słyszy. na oba.


dziadzie 2009-02-04 17:23:03
skomentuj (0)
bajka dla hermenegildy - oda
była sobie brzydka hermenegilda, która chciała być niezależna.
w domu niezależne wejście miała i kuchnie osobną i słoneczne panele podłogowe i wodę brała też ze studni. niezależna.
spojrzenia i zdania i raporty roczne i pana na wieczór też niezależne, jak najbardziej umiała, to miała.
hermenegilda (po germańsku - pełne poświecenie) była okropnie niezależna, aż umarła całkiem samodzielnie sama, bo się jej pomyliło.

dziadzie 2008-10-07 19:20:27
skomentuj (0)
konkurs
najpierw coś się podoba. mądre, ładne, że potrzebne. potem aspirujemy i napinamy muskuły i klamry u pasków. w końcu do perfekcji bo ćwiczenie czyni mistrza. 

i wtedy ogłaszamy zwycięstwo i wygrywamy w konkursie, którego wcale nie ma.

dziadzie 2008-09-28 18:31:38
skomentuj (0)
pracuś
był raz pracuś. a nawet dwa razy był. był najpierw 40 a potem 80 godzin. bezwolna niedziela lepsza niż działka. niedziałka tak zwana. przyrośnięty do biura nie odczuwał dyskomfortów życia żywego. satysfakcji i can't get no. podsyłali mu ładne sekretarki - randki nie, randki jednak nie.
starzeć się nie starzał, chociaż chcieć - chciał bardzo.
zestarzeć i umrzeć


- to dopiero życie.
dziadzie 2008-08-18 16:54:06
skomentuj (2)
bajka o duszno
szedł ulicą. nie miasta. przedmieścia ulicą. takiego przed przed. że mniej posprzątane, więcej jakby chaos wilgotny.
przeszedł facet z groźną mordą, z brzydką baba, smutną dziecior. nieswojo? ale nie, że anglik w nowym jorku, że nie rozumiem co mówicie tylko, że przyjemnie raczej.

i duszno. tak duszno jak przed grzmotami, deszczami, błota powodziami, seksem w namiocie.
niebo nie wie, ulica się domyśla, że burzyście. kolega mija, ale nie poznajemy, udajemy. co mi powie, czemu na przed przed idzie, czemu ja? wstyd.

kałuża. jakaś przyschnięta kałuża. krew kałuża się okazuje. nie sprzątną. kto sprzątnie tutaj to? wdeptuje specjalnie czy całkiem dawno czy nie. niedawno, tylko duszno.

i skręcam w tę już bramę i piję wino i piszę brzydkie napisy czerwonymi trampkami.
dziadzie 2008-06-20 11:34:23
skomentuj (2)
po prostu bajka
obojętność jest formą agresji
kurtuazja jest formą kłamstwa
kłamstwo jest skuteczne


znaleźli go na klatce schodowej z siekierą w plecach

cudzych.
dziadzie 2008-06-19 08:27:28
skomentuj (0)
widzę ciemność
dress no stress jej czarnoskóry chłopak w krzaki wziął, ona w ciążę, to on znowu w krzaki. sam tylko tym razem.
ona na wieś, że do domu i powroty i powietrze. że urzekła mnie twoja historia. i twoja też.

a tam babina, babina mania i nad łóżeczkiem pod zasłonką z serwietki i płacze, że jak to, że on nazwiska dziadów pradziadów nie powie i mowy ludzkiej nie zna czarne i czy to w ogóle nazwisko dziada pradziada wypowie kiedy.
dziadzie 2008-06-03 09:14:51
skomentuj (0)
bajka o instrukcji obsługi
...,że, jak pokazują statystyki policyjne, poćwiartowane ciało nie oznacza końca Twoich kłopotów. mrożenie, topienie z kamieniem, jak i zakopywanie w piwnicy - wszystko to, jednym słowem, co nadawało ton całej kwestii pozbywania się ciał, również poćwiartowanych, nie jest gwarancją bezpieczeństwa. szczerze zalecamy Ci nad styl i efekt cenić sobie pragmatyczną, ale przecież jakże literacką, chęć popełnienia zbrodni doskonałej.

Poćwiartowanie ciała, to zatrzymanie się w pół kroku. Poćwiartowane ciało nie mniej jest kłopotliwe niż ciało calkiem całe. Jedynym rozwiązaniem jest stan pomiędzy mieleniem i pasztetową, który to stan absolutnie wyklucza identyfikację, łącznie z identyfikacją dentystyczną.

Punkt 7.6
Utylizacja - Praktyczny Przewodnik.

Utylizowanie tzw. odpadu...
dziadzie 2008-05-30 11:54:31
skomentuj (0)
autobajka
niektórzy mówią i myślą, że pisanie bloga jest formą masturbacji. niektórzy też to robią.

bajka jest jak robienie mikronacięć na skórze jedno obok drugiego na całym, większości ciała. w zależności od potrzeb. żyletka jest najpraktyczniejsza, paznokcie najefektowniejsze, prośba o pomoc specjalisty ze skalpelem najefektywniejsza. wejście do wanny z gorącą wodą.

i dopiero wtedy masturbacja.

kto pierwszy ten lepszy
jakby.
dziadzie 2008-05-28 11:26:04
skomentuj (0)
centrum wypędzonych
w centrum wypędzonych bardzo różne historie. historyjki.

wypędzeni sami przez się, wypędzeni bo nie dość, wypędzeni bo zbyt, wypędzeni bo tak, wypędzeni za winę i niewinność

długi korytarz niezrobionych zdjęć, nierzuconych spojrzeń, powstrzymanych uśmiechów i niedanych zaproszeń.


kłócimy się z sąsiadami, gdzie ma mieć siedzibę.
dziadzie 2008-05-06 09:23:54
skomentuj (0)
lato wszędzie - the bajka
letnie spacery. tak, to milo i maj. i robaczki. i po kątach nastolatkowie i staruchy.
ścieżki odświeżone, chodniki od samego słońca już czyste. miasto buczy letnim bukiem dumy z samego siebie.
szaleńcy uśmiechnięci kombinują co by to zaszaleć a mruki nawet mruczą niemrocznie.
temperatury odczuwalne są mocno odczuwalne i pod pachami widoczne.

szerokie są ulice, a na ulicy motocykl przewrócony słonecznie, z pewną dozą znudzenia.
motocyklista klęczy, a obok
się pan jakiś rozlewa po gorącym asfalcie i w czerwieniach syczy.
dziadzie 2008-04-28 13:01:33
skomentuj (1)
hermetyczna bajka o adminie
musi pan po prostu uważnie patrzeć i logować aktywność sieci. nie chodzi o jej reperowanie, utrzymywanie w czystości (boże broń!), przyspieszanie, zwalnianie, modelowanie przepływu danych. szukamy raczej kogoś, kto będzie w stanie odtworzyć procesy uruchomione, nieoczekiwanie zamknięte czy odpalone z nieprawidłowymi parametrami. nie trzeba tu nic poprawiać, bo nie celujemy w żaden konkretny stan sieci - tak jak się porobi jest w porządku, rozumie pan? tylko jak przyjdę sprawdzić to żeby pan mi umiał wytłumaczyć co się tutaj dzieje i dlaczego ten kabel a nie inny i co się opóźnia a co doszło przed czasem. niech pan po prostu usiądzie mi tutaj i niech pan, no wie pan, niech pan nie przegapia. no, z entuzjazmem, z entuzjazmem, synu.
dziadzie 2008-04-07 15:27:43
skomentuj (2)
is the new black
zastanawiał się nad rolą w społeczeństwie i wszechświecie. może...może...to czy tamto - jutro, wczoraj, wyspianski, absynt.

siedział z pustym okiem i przeturliwał się z łóżka na biurko z biurka na okno...

elita niegdysiejsza dziś nowym filisterstwem. bezsilność, niezdecydowanie i wątpliwości stały się, nie mówiąc mu nic o tym, nowym obliczem beznadziei. dla niego i wobec niego.

ci którzy szukali eviva l'arte i szukali opium po kieszeniach są dziś tym tucznikiem, z którego się śmiali.

sny o potędze ze wstydem przyglądać się tylko mogą potędze rzeczywistej.

...z okna na gałąź

dziadzie 2008-04-02 16:21:09
skomentuj (4)
nieoczekiwana zamiana miejsc
pewien starszy już, nie aż tak sprawny i średnio atrakcyjny pan uwielbiał chodzić do kina. uwielbiał wprost. że dużo się dzieje, że rozrywka, że adrenalina, albo wzruszenie. 

wzrok jednak nie ten i zawsze kupował w pierwszym. w rzędzie pierwszym. dobrze widać i zapiera bardziej w piersiach dech. lubił to.

i któregoś dnia przychodzi do kina i idzie. osiemnasty. piętnasty. szósty. i nawet myślał, że usiadł gdzie lubi. 

a okazało się że w drugim.

dziadzie 2008-04-02 14:15:46
skomentuj (0)
coś jakby bajka o jarku. opus drugie.
nie chodzi nikomu o twoje wysiłki, czy starania.
chodzi jedynie o wybór 
spośród setek nisko wiszących jabłek.

kto tego nie widzi sobie wyjebie jabłkiem oko.
wybije znaczy.

dziadzie 2008-03-23 07:25:10
skomentuj (1)
bajka na chybił-trafił
noc paschalna, gdzieś w polsce...

chciałbym bardzo, żeby tutaj było sto osób teraz.
chybił trafił.
wyłączając nie polsko i nieanglojęzyczne, no bo chodzi przecież o rozmowę.
niech się dzikusy kształcą, jak chcą być wylosowane do mojego salonu chybił trafił.
już pierwsi są:
zdezorientowana hanna suchocka pyta cicho:
gdzie jest papa?
gdzie jest papa?
ale...
benedykta tu nie ma
jeśli chcesz być częścią salonu chybił trafił,
mam rade specjalnie dla ciebie:
nie chybiaj, kurwo!

dziadzie 2008-03-23 07:06:13
skomentuj (0)
ikary
sprawnie zbudowana metafora może być zabójcza, gdy zderzymy ją z rzeczywistością, dlatego definicje metafory nie zalecają zbliżania jej do realności, a nawet czynią niezborność jej cechą główną. odległe elementy sprowadzone do porównania eksplodujące treścią - oto chleb powszedni metafory.

był kiedyś młody człowiek - przystojny grek czy rzymianin czy francuz - tego nie złapałem z historii. miał on ojca, gdyż in vitro w jego epoce nie było ani popularne ani refundowane ani w ogóle go nie było, co niejako skazywało go na posiadanie ojca. ojciec wymyslił, że polecą na pierzu i wosku, o czym wczesniej nikt nie słyszał. śmiała metafora skończyła się śmiertelnym upadkiem do morza.

a wystarczyło przypomnieć gnojowi, że im wyżej tym zimniej, a nie odwrotnie.
dziadzie 2008-03-20 11:46:16
skomentuj (0)
skazany na sukces
skazany na sukces wraca do domu. przechodzi przez perfekcyjnie zaprojektowaną kuchnię, na którą zarobił jedną perfekcyjnie podjętą w idealnym momencie decyzją. wchodzi do salonu, za który muzeum designu gotowe byłoby zabić. rozkłada się na pięknym fotelu i spostrzega...to. na prawym przedramieniu wyrosło coś obrzydliwego i gotowego do wyciśnięcia. skazany na sukces mężczyzna biegnie do łazienki i wyciska. ropa i krew przerażającym strumieniem leją się do sprowadzonej z amsterdamu umywalki. w ramieniu powoli tworzy się głębsza i głębsza dziura, której zalepić się zapewne nie da.  mija godzina. dziurawy mężczyzna pada na dywan. wspaniały.
dziadzie 2008-03-15 19:52:55
skomentuj (0)
coś mi świta

godzina jest 5 rano. idą przekrwione oczy, idą blade czoła, idą drżące ręce. światła albo za dużo, albo za mało. głównie za dużo jednak. zniecierpliwienie nieistniejącym chłodem, który nie przeszywa ciała. po drugiej stronie ulicy wściekły obcokrajowy rozbujał furgonetkę i wrzeszczy coś bardzo glasgow albo bardzo chelsea.
poranne zombie jedno za drugim próbuje dać się jeszcze złapać w jakieś ciemności, ale ciemności już nie starcza. afterrzeź powoli się kończy i plac konstytucji, przez dziesięć czy piętnaście minut, jest pusty.

a potem histeria w wyborczej, że dwa pedały znalezione i z wyjątkowym okrucieństwem oba. że niby obcisła koszulina i już pedał. a drugi bez.


dziadzie 2008-02-26 11:27:20
skomentuj (2)
porzucanie
pewien mlody pan postanowil porzucić pewną mlodą panią.
zacząl w poniedzialek od zmniejszenia ilości smsów dziennie do dwóch.
we wtorek na koniec rozmowy zacząl mówić 'do widzenia' zamiast 'papa'.
w środę powiedzial, że w tym tygodniu jest raczej zajęty.
w czwartek i w piątek nie odbieral, nie odpisywal.
w weekend wywiózl ją do chaty w lesie.
ona wciąż jeszcze byla podniecona, gdy odjeżdzal od niej
przywiązanej smyczą do drzewa.
dziadzie 2008-02-21 12:26:55
skomentuj (1)
broadway boogie woogie
załóżmy, że noc, mży.

samochody z absurdalnie długą i przesadzoną, przerzeźbioną maską za maską przyczajone przed czerwonymi koszmarnie dywanami i chłodne kobiety w futrze za futrem, a jednak całkiem nagie kobiety.

i mały, maleńki karłowaty szofer w wysokim cylindrze i z wystającą brodą podchodzi do drzwiczek limuzyny lekko sapiąc, otwiera drzwi chłodnej damie i przezroczystemu niemal panu w niemożliwym do określenia wieku.

którzy idą po czerwonym dywanie wchodząc do teatru z miną identyczną z tą, którą będą nieść wychodząc ze sztuki.
dziadzie 2007-11-07 16:33:02
skomentuj (3)
bajka w piątek
gdyby tylko wiedział, że będzie mógł zobaczyć ludzi płaczących na jego pogrzebie, już dawno by się zabił.

jego ulubiona pogoda, to taka średnia. że nie słońce i że nie wichura.

jego ulubiony dzień to poniedziałek. na pewno nie piątek. na pewno nie.

najbardziej lubił takie potrawy, które już kiedyś jadł i takie alkohole, po których nic się nie pamięta.

najbardziej lubił sobie wyobrażać, że jest średnia pogoda, on właśnie zjadł potrawę, którą już kiedyś jadł, ktoś go gwałci, a on potem nic nie pamięta.

a to wszystko w poniedziałek i jutro jest wtorek. na pewno nie sobota.
dziadzie 2007-08-08 22:16:34
skomentuj (9)
credo
był sobie liberał wierzący niepraktykujący.

wybierał politykę a nie wprost i wyborczą a nie dziennik. wybierał tvn24 a nie tvp sejm i fakty a nie wiadomości. wybaczał nawet superstacji. wybierał narkotyki a nie religię.

dręczyły go jednak niskie konserwatyzmy w najprostszej ich postaci. pociągał go dawno już nieistniejący socjalizm, z którego nawet socjaliści już zrezygnowali. okrakiem siedział między myślą a czynem.

spotkała go dziewczyna i pokochała mocno. i zamiast kochać się do końca świata spotykając się kiedy zechcą, nienawidzili się do końca życia spotykając się nieustannie.
dziadzie 2007-07-24 11:18:36
skomentuj (0)
brandy
przyszedł na banalne brandy. i pijemy. że rozmowa. że ja ja. że on ja ja. co robić? katalog sie skończył i pawie pióra. więc ja mówię, że brandy. więc ładne szklaneczki, brandy, ból brzucha, pogotowie. że to już koniec, że arszenik. a ja, że tak, że owszem.
dziadzie 2007-06-21 15:41:48
skomentuj (8)
 
 
księga gości


ona
ona


2009
sierpień
maj
luty
2008
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2007
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
2006
listopad
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2005
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
2004
listopad
wrzesień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień